Coco. Całkiem jak Coco Chanel, prawda? Skojarzenie dość poprawne ale zdecydowanie niezbyt trafne. No bo Coconut. I to jeszcze .jpg.
Cześć, witam i czołem; całuję rączki, policzki i wszystko dookoła waszych pięknych twarzyczek.
Nie jest to moja pierwsza przygoda z opowiadaniem czy blogiem samym w sobie, aczkolwiek tak bardzo przywykłam do pisania moich wypocin po angielsku, że aż boję się pomyśleć co się tutaj będzie działo. Pot z krwią już teraz ścieka mi po czole (chyba, że to przez grypę - bardzo możliwe), ale mam nadzieję, że moja kontynuacja niesamowitej (bo, tak, książka jest niesamowita i już) Sagi Zmierzch spodoba się Wam, drodzy czytelnicy, w nawet najmniejszym stopniu i nie będę tu wstawiała niczego dla duchów i mnie samej.
Jak na razie jestem na etapie układania historii moich bohaterów, którzy wkrótce powinni pojawić się w zakładce "Bohaterowie". Również prolog, który jest w trakcie "pisania się", zostanie opublikowany najpóźniej jutro.
Co jeszcze chciałam...? Ach, no tak.
Pisarzem wybitnym może i nie jestem, pochwały przyjmuję ale konstruktywną i tylko konstruktywną krytykę również. Będę wdzięczna za wszelakie wskazówki oraz uwagi, gdyż moja ostatnia przygoda z pisaniem w naszym pięknym języku odbyła się dobre kilka lat temu.
To by było na tyle, moje kochane kokoski. Kokosanki. Kokosy. O mój Boże, to brzmi tak głupio, więc po prostu zostawię te pieszczotliwe zwroty w świętym spokoju i zakończę to w najbardziej typowy ze sposobów: do napisania, moi drodzy.
Hej =)
OdpowiedzUsuńO rany, bardzo dziękuję Ci za komentarz! Do tej pory siedzę i jak głupia śmieję się do monitora. Naprawdę, dziękuję pięknie za tak pozytywną reakcję; wciąż zaskakują mnie osoby, które aż do tego stopnia intryguję tym, co piszę. A jeśli do tego wszystkiego nabrałaś weny na swoje własne opowiadanie, jestem tym bardziej szczęśliwa!
Chętnie będę obserwować bloga i już teraz czekam na pierwszy wpis. Co więcej, dodałaś mi motywacji, by skończyć rozdział siódmy na Cienie, bo już od kilku dni leży na dysku, czekając na dopisanie końcówki. Tak więc raz jeszcze dziękuję i czekam na coś Twojego =)
Jedna uwaga: dałoby się zmienić kolor czcionki szablonu? Ten szary jest tak jasny, że ledwo co na nim widać. Byłabym wdzięczna ;)
Pozdrawiam,
Nessa.
PS. Naprawdę zamierzasz czytać LITT? Bardzo mi miło - sama bym się chyba na to nie zdobyła. Mam nadzieję, że ilość rozdziałów będzie satysfakcjonująca xD
... I ten moment, kiedy do końca nie wiesz, jak obchodzić się z blogspotem i spędzasz 10 minut na szukaniu miejsca, gdzie do cholery zmienia się kolory czcionek. :')
UsuńBrawo, Coco, brawo. Inteligencja jarzy po oczach, żebyś kogoś nie oślepiła.
W każdym razie jak możesz być zaskoczona tym, że ktoś jest zachwycony Twoją twórczością? Uwierz, trudno jest znaleźć kogoś, kto pisze tak jak Ty - lekko ale zdecydowanie głęboko, więc zmuszasz do myślenia ale nie bawisz się w pisanie kolejnej "Lalki" - jeśli rozumiesz, o co mi chodzi. A jeśli nie to nie mam za złe, mnie i moje wywody na ogół trudno zrozumieć. :') Po prostu czyta się Twoje opowiadanie z przyjemnością, ale nie będę ukrywała, że momentami doprowadzasz mnie do szału tym, jak bardzo komplikujesz życia bohaterów. I jak tu nie kochać, no powiedz mi. :') W każdym razie cieszę się, że mój komentarz był przysłowiowym kopniakiem i wracam do odświeżania strony z nadzieją, że znajdę nowy rozdział. <3 (Tak, to moja rozrywka na dziś, oprócz czytania LITT - nie oceniaj. :') )
Taaaak, jak na razie jestem na etapie czytania opisów poszczególnych bohaterów ("Uwielbia dobre wino, literaturę i muzykę; sam gra na gitarze, chociaż rzadko układa własne melodie. Stawia bardziej na teksty, dopasowując je do starych włoskich ballad, których się nauczył." I ten moment kiedy wyobrażasz sobie Gabriela śpiewającego "Volare Cantare". Bezcenne. Nie. No może troszkę. :') )
Liczba rozdziałów... Oj, będzie co czytać. Oj będzie. Ale przynajmniej nie będziesz musiała znosić maltretowań z mojej strony, żebyś dodała nowy rozdział jak najszybciej chociaż znając moje możliwości do weekendu się wyrobię. :')
O rany, jaki entuzjazm u mnie... Kobieto, ja tylko rozdział dodałam xD
UsuńJeśli chodzi o bloggera, w razie wątpliwości, możesz śmiało do mnie pisać =) No i dzięki za zmianę, teraz jest duuużo lepiej.
Ano jestem zaskoczona, zresztą jak zwykle. Już nie raz słyszałam, że brakuje mi pewności siebie, ale cóż... Ja to ja. Pewna osoba już próbuje nade mną popracować, ale efekty bywają różne xD Tak, domyślam się, co masz na myśli z "Lalą", bo sama nie wspominam czytania jej dobrze... Cieszę się, że mój styl pisania przypadł Ci do gustu, naprawdę. Kocham to robić, a jeśli uszczęśliwiam przy tym innych... Ale i tak mnie zadziwiasz.
LITT to moja perełka, poza tym publikuję tam codziennie, więc zakładam, że nie będziesz musiała na mnie narzekać... A przynajmniej nie jeśli chodzi o częstotliwość rozdziałów, bo różne osoby regularnie grożą mi z różnych powodów śmiercią. Mam nadzieję, że to opowiadanie również przypadnie Ci do gustu :)
Gabriel... Ach, Gabriel i gitara <33 Ja osobiście preferuję słuchanie Poets of the Fall, ale... "Volare Cantare" też byłoby cudownym doświadczeniem. Gabriel sam w sobie jest cudowny, chociaż... równie intrygujący bywa Rufus, tak sądzę. <33
LITT przeczytane do weekendu? Nie sądzę, aczkolwiek... To dopiero by mnie zadziwiło. Jak wspominałam, narzekać nie będziesz musiała, bo piszę codziennie. Niemniej powodzenia :D
Nessa.